31 grudnia 2012

Czarne!

Wracam! Po miesiącach posuchy, noszenia leginsów i wyciągniętego swetra wracam do świata próżności i zakupów. Może to wyprzedaże, może po prostu humor wreszcie mi się poprawił, a może zadziałała sylwestrowa nalewka... Nieważne! Istotne są efekty: 3 pary butów w ciągu jednego popołudnia! Zmartwychwstanie czuję w kościach... Śródstopia:)

Na pierwszy ogień nowe kozaki! Po miesiącu noszenia butów z pękniętą podeszwą (możecie sobie wyobrazić poziom depresji!), takie zupełnie zwykłe, ale całe (!!!) kozaki są jak eldorado, bryła złota znaleziona w lesie! Są ciepłe, wygodne, ale najbardziej niewiarygodne jest to, że nie ma w nich wody, która przez ostatnie dni chlupała mi wesoło w starych kozakach:).


Kupiłam je w Mango. Kosztowały 229 zł (wcześniej czterysta ileśtam). Były jeszcze brązowe- równie śliczne, nawet trzymałam je w łapkach, kiedy stałam w kolejce do kasy, ale to były pierwsze i wciąż jeszcze rozsądne zakupy po tej długiej przerwie, więc wzięłam czarne.



PS jest Sylwester, a ja nie jestem na imprezie. Pierwszy raz od... zawsze:) Ale co tam, mam łóżko, mam pyszną nalewkę, mam "Jak poznałem waszą matkę" i kochanego Pyska obok. Wszystkiego dobrego w nowym roku. Musi być lepszy!




PS2 czuję się wreszcie (albo to tylko kwestia 3 kieliszka nalewki) tak:


16 listopada 2012

O borze, jakie piękne!

Jeszcze żadne moje buty nie budziły tyle emocji, co te niewinne białe martensy:). Od rana słyszę od: "O borze, jakie brzydkie" po "O borze, jakie piękne!". No i co tu robić, jak żyć?

To moje drugie białe buty. Mam już conversy, teraz martensy... Ciekawe kiedy dojrzeję do białych kozaczków :) Przyznaję, że pewnie nie kupiłabym ich w regularnej cenie, ale po okazyjnej - bardzo chętnie.

Co z tego wyjdzie, prócz tego nudnego jak flaki z olejem zestawu, będę Was informować na bieżąco:) A może Wy macie jakieś pomysły? Tylko ostrzegam, że nie włożę ich do romantycznej sukienki w kwiatki, to jeden z tych zestawów, który budzi moją autentyczną odrazę:)))).


Woskowane spodnie z Zary
Białe Martensy od Harel:), której bloga na pewno znacie, a jeśli nie, to bardzo polecam, bo to najlepszy polski blog o modzie, na szczęście bardzo subiektywny :)


24 września 2012

All about shoes

Taaaaaaa, dwa lata temu mój pomysł na bloga był jasny. Będę pisać o moich butach. Wiecie, że tak się nie stało:) Dobrze to czy źle, nawet nie będę pytać. Buty nadal są moją miłością, ale nie mam przypadłości kompulsywnego kupowania i jeśli miałabym pisać tylko o nich, dodawałabym posta raz na dwa miesiące (a nie tak jak teraz, raz na dwa tygodnie:)).

Dzisiaj jednak post sięgający do korzeni. Bo właśnie o butach. Nowych butach.

Jakiś miesiąc temu na profilu All about shoes zobaczyłam piękne brązowe sznurowane trzewiki. Love, miłość, amuuuur - to wszystko, co normalne kobiety czują na widok pięknych szpilek. Mi serce drży, gdy widzę TO.

Zbierałam na nie kasę przez miesiąc, odmawiając sobie kawy latte w Złotych Tarasach (domyślacie się zapewne, że odłożyłam niezłą sumkę). I kiedy nadszedł TEN dzień pojechałam w strugach deszczu na Saską Kępę, żeby dopełnić dzieła. Znalazłam szołrum All about shoes (nie cierpię chodzić po małych, zakamuflowanych sklepikach, w których panuje przyjacielska atmosfera, bo się WSTYDZĘ, więc te buty to była naprawdę miłość). Poszłam do sklepu z Pyskiem pod ręką, żeby mnie chronił, jakby  jakiś podły człowiek chciał mnie przypatkiem zagadać.

Okej, znaleźliśmy sklepik i bohaterska postawa Pyska przysnęła. Nobo jest kanapa, jest miejsce dla mężczyzny, to idź se kobieto i radź jak możesz, a mnie do tych swoich zakupów nie mieszaj! - Dobra, dobra - mówię i idę zmierzyć trzewiki.
 
Włożyłam je na stopę i... Nie, no nie, coś z nimi nie tak!!!Spytałam znudzonego Pyska: - Mogą być?Jego milczenie potwierdziło moje obawy. Oboje wiemy, że NIE, NIE MOGĄ BYĆ.

Nagle spostrzegłam, że jedno oczko Pyska jakoś dziwnie ucieka w bok. Jakby mi chciało coś powiedzieć. I w tym samym momencie poczułam olśnienie. Lśnienie, rozkosz i ekstazę. RADOŚĆ obuwnicza, jedna z najwyższych form radości!!!! Wzrok Pyska i mój powędrował na półkę, na której stały te wymarzone, idealne, piękne, cudne, śliczne BUTY. Jesuuuu. Do teraz mam stany orgazmiczne, gdy o tym piszę :D:D:D.



Ech:) No i jak wam się podobają?:)))

Podejmowanie decyzji trwało bardzo, bardzo krotko. Jestem zakupowym facetem. Jestem zdecydowana, nie marudzę. Podobają mi się, kupuję i chrzanię to, że trzeba będzie żyć na ryżu przez kolejny miesiąc. Niech żyją męskie decyzje, niech żyją męskie buty!!!:))))


18 września 2012

Detale

Słuchajcie, ja naprawdę chciałam przygotować posta z ałtfitem, naprawdę. Słowo honoru, że wstałam rano i ubrałam się przyzwoicie. Uwierzcie, że zamaskowałam korektorem wory pod oczami, żeby jakoś tego gluta twarzowego zwalczyć. Wypiłam kawę, zjadłam śniadanie, uśmiechnęłam się pięknie i mówię: - Panie, rób pan zdjęcie, tylko ładne!
Powiedział: - Ok, się robi maleńka. Stawaj no tu pod ścianą, nogę wystaw trochę, wyprostuj się, boś krzywa, włosy se popraw.

Posłusznie wykonałam polecenia, bo CHCIAŁAM wam pokazać mój ałtfit!!

No i teraz patrzę na te foty... I nie mogę uwierzyć!!! Jak ja wyglądam! Na każdym zdjęciu coś nie tak, a to noga nie taka, a to oko opadło, a to grzywka się podwinęła... Czy ja na łeb upadłam, że założyłam bloga, na którym trzeba pokazywać się na zdjęciach??

No więc klisza wypstrykana, a ja Wam mogę pokazać tylko to. Wybaczcie i dajcie rady, jak dobrze wyjść na zdjęciach!



A teraz grzecznie udajemy, że to jest post o detalach ałtfitowych, ok?:)

Wpadł mi do głowy jeszcze jeden pomysł. Może by tak porażkę zamienić na sukces i napisać posta bez zdjęć?

Całusy!!!


30 sierpnia 2012

Pamiątka z wakacji

Ludzie z wakacji przywożą różne rzeczy. Miniaturka pomnika Westerplatte - to mój osobisty numer jeden.


Jakieś 15 lat temu rodzice postanowili pokazać mi Westerplatte. I chociaż nabuczyłam się porządnie, pojechaliśmy. Na osłodę tej cholernej nudy i spacerowania bez sensu pod pomnik, który w dodatku jest okropny, mama i tata pozwolili mi wybrać coś sobie ze straganów, które porozstawiane były wokół tego miejsca. Mogłam wziąć koraliki, albo chociaż watę cukrową, i nie wiem co mi do łba przyszło, że wybrałam miniaturkę pomnika Westerplatte. Okropne małe brzydactwo, które do tej pory stoi na półce w domu rodziców (kara za ciąganie dzieci po nudnych miejscach musi być!).

Zwykle na wakacjach pieniądze wydaję na jedzenie, nie oszczędzam na miejscowych specjałach, bo, przyznaję, świat najlepiej zwiedza mi się zza talerza wypełnionego dobrym jedzeniem:)). Ale w tym roku, prócz pysznych kiełbas, świeżych arbuzów i PRZEpysznych winogron (nie wszystko naraz, rzecz jasna), kupiłam sobie kapelusz! Taka pamiątka, za którą zapłaciłam śniadaniem - kanapkami z konserwą przywiezioną z Polski :)


I co dalej? Przede mną druga część wakacji, mam nadzieję, że będzie okazja żeby go intensywnie nosić!:)



28 czerwca 2012

Rozpoznanie

Sprawa wygląda nieciekawie, bo niektórzy mogą pomyśleć, że jedyne czego mi akurat teraz potrzeba to karnet na wizyty u psychiatry. Pewnie nie ma co zapewniać, że dobrze mi z moimi obsesjami, więc po prostu  przedstawię wam jedną z nich.

Przeprowadzałam się już kilka razy, mieszkałam chyba w każdej dzielnicy Warszawy (o ile nocowanie też się liczy). I zawsze robiłam rozpoznanie. Czyli wyszukiwałam w pobliżu: a. piekarni, b. lumpeksu. Piekarni bo chleb to podstawa, lumpeksu - bo lubię:) Niestety dobrych 2nd hendów (cóż za pisownia) jest jak na lekarstwo. A to za drogie (79 zł za kilogram, kaman!), a to bez klimatu, a to klimat zbyt klimatyczny (nie cierpię przyjacielskich sprzedawców, doradzaczy, częstowaczy kawką i ciasteczkiem), a to zbyt snobistyczne (heloł, to tylko lumpeks). Na szczęście są jeszcze perełki, gdzie człowiek wchodzi z pustym portfelem a wychodzi z pełną siatą szmateczek. Na przykład z tą sukienką:


Sukienka: sh
trampki: converse

27 czerwca 2012

Szaro buro nudno

Siemano chłopaki i dziewczyny! Dzisiaj wieje nudą, więc uważajcie żeby was zefirek nie przewrócił! Albo przed oglądaniem zdjęcia podłóżcie sobie jakąś poduszkę pod tyłeczki.

Nastrój widać na zdjęciu. Ktoś cię namawia: "no zrób fioty na blogaska", a ty patrzysz na skądinąnd ciepły i pełen najlepszych uczuć ryjek i myślisz, że chyba zwariował. Ale głupio ci tak zawodzić na całej linii, więc z miną najbardziej zaangażowanego człowieka na świecie (może nawet ekologa walczącego o wolność sów) ustawiasz się do zdjęcia w starych spodnia, starych butach i starej kurtce. Bo tiszert jest nowy. Ustawiasz się, kręcisz i wykrzesujesz całe zapasy piorunującej energii. Niestety nie wychodzi:)

No bo są takie dni, kiedy trzeba się zmusić, żeby być ok wobec świata, nie?

13 czerwca 2012

Że niby pada??

Czy ja tu mogę wreszcie wstawić fotę??



Powiem tak, jak wstawię to zdjecie to będzie cud! Chciałabym tylko dodać, że lubię deszcz. Więcej nie napiszę, bo po raz setny zniknie mi fota, a ta wiadomo jest naważniejsza!

Albo nie! Miał być post o pogodzie, to będzie. Możecie już uruchamiać swoje frojdowskie podejrzenia :))), bo to wyznanie na nie zasługuje:) UWIELBIAM CHŁÓD!:)) Dla mnie lato mogłoby być wiosną, a w świecie mogłoby nie być takie zjawiska jak upał. Mogłoby być pochmurnie, i tylko delikatne promyki słońca mogłyby pojawiać się od czasu do czasu. I mogłoby nie wiać:) I mógłby mi komputer działać normalnie, i mogłoby mi ladnie formatować tekst... 

Sukienka i buty - sh 

12 czerwca 2012

Dziewczyna z pistoletem

Czy mogłabym sobie życzyć lepszego prezentu na urodziny? Chyba nie, bo nawet kiedy wspominam wymarzone blahniki, uśmiech jest dużo mniejszy niż na myśl o tych cudach:


Pięknego colta na obcasie wysmarowała mi Olga i co tu dużo mówić, zdobyła tytuł Obdarowywacza 28 Urodzin :)) Zachwycam się nimi od kilku dni i praktycznie nie zdejmuje z nóg. Już wiem, że mają magiczną moc. Na przykład zatrzymują szyderczy śmiech :) Wystarczy tupnąć. Tak, te buty wzmacniają moc tupnięcia miliard razy.

A tutaj łamię moją zasadę i (prawie) prowadzę w butach na obcasie :) Nie mogłam się oprzeć :D

Tak, wiem Anonimie, powinnam umyć samochód. Obiecuję, że to zrobię:)))

6 czerwca 2012

It's a man's world

Zawsze lubiłam obserwować i stać na uboczu, ale wystarczyła zachęta i już całą sobą byłam w środku sytuacji. Do męskiego świata trudno jednak wejść kobiecie. Im bardziej chcę im zaimponować tym więcej dziwnych spojrzeń:

ja: fotografuję buty i wstawiam zdjęcia na bloga -> po co?
ja: musicie codziennie używać kremu z wysokim filtrem, cera mężczyzn jest narażona na promienie słoneczne tak jak kobieca -> co to jest filtr?
ja: oglądaliście nowy odcinek "Gotowych na wszystko"? -> oglądasz pornosy?
ja: myśleliście o tym, żeby wygrać w lotto i kupić sobie wszystkie buty świata? -> ale przecież mamy buty
ja: chciałabym mieć samochód w kolorze pianki kapuczino -> ?
ja: kupiłam sobie te buty:
-> Dla mnie? Dzięki!


buty: Ryłko

4 czerwca 2012

Dawno, dawno temu...

Znamy się od dziecka. Mieszkałyśmy na trzech różnych ulicach, które krzyżowały się w środku trasy. Żadna z nas nie była naiwna, i nie chciała nadkładać drogi, dlatego jeśli spotkanie - to tylko na "krzyżówce", wtedy było po równo.

Prawie dwadzieścia lat później "krzyżówka" się przesunęła, wypada w najróżniejszych miejscach, czasami znika zupełnie na kilka lat, czasami pojawia się co tydzień, czasami zaplanowana, a często przypadkowa.

Na szczęście nie musimy wiedzieć o sobie wszystkiego, na szczęście nie przegadujemy całych nocy i nie plotkujemy godzinami, łączy nas coś fajniejszego. Poczucie humoru i dystans "krzyżówki":).
Anka i Kaśka to moje przyjaciółki z dzieciństwa :) Od dzieciństwa :)











1 czerwca 2012

Modlitwa za leginsy

O wielki Leginsie, spraw, by mi się nigdy nie rozpadły!


Najlepsze, najwygodniejsze gacie ever! I wzbudzają tyle pozytywnych uczuć!:)))) 

31 maja 2012

Zbiegi okoliczności

Codzienny strach przed nornicami nie daje mi spokojnie egzystować, w tym samym czasie Dyskusyjny Klub Filmowy Muranów wypuszcza serię koszulek z najgorszymi filmami, między innymi tę z "Killer shrews" (polski tytuł to "Zabójcze ryjówki", film wybitny, trafił nalistę najgorszych filnmów świata). Heh, zbieg okoliczności. A propos oka, a nawet kociego oka, to okulary pochodzą z brylove.





29 maja 2012

Posłówko

Pewne słowa nie przechodzą mi przez usta: smaczek na przykład. Krok, kraczeć, kroczyc. Lejce - fuj. Znacie coś gorszego niż lejce? Krzywię się też na budyń i kisiel (myślę, że chodzi o konsystencję).



Są też słowa ulubione: furrora (spróbujcie to sobie powiedzieć na głos, orgazm <orgazm - brzydkie słowo>), Chybki (kot sąsiada), korytko (w przeciwieństwie do koryta).



Miłośnikom słów polecam stronę, na której swoje miejsca znajduje słowa najpiekniejsze, poprzestawiane, kulawe, zgniecione albo pościskane. Miłej zabawy: http://schroniskodlaslow.pl/

buty: trampki converse
spodnie: Top Secret
koszulka: H&M
kurtka: SH

Kto się ze mną pobuja?:D ZAWSZE muszę to robić podczas robienia fot na blogaska:)


GIF animations generator gifup.com
GIF animations generator gifup.com


28 maja 2012

Dzień dobry!

Recepta na dzień dobry jest zajebiście trudna. Bo nie oszukujmy się, porady psychologów w stylu "każdego poranka uśmiechnij się do siebie w lustrze" są gówno warte. Do głowy nie przyszłoby mi bowiem, aby uśmiechać się do swojego odbicia, kiedy myję zęby, a potem, to już skupiam się za bardzo na ukryciu worków pod oczami, i zapominam o tej "magicznej" radzie. Czasami, kiedy wieczorem patrzę w ciemne okno i widzę w nim swoje odbicie, usta mogą mi się trochę wykrzywić, co sugerowałoby uśmiech, ale zdarza się, że właśnie wtedy na zewnętrzny parapet wskakuje kot z martwą myszą w zębach. Ubaw po pachy. 







Rano będzie dzień dobry jeśli: a. mam kawę i mleko do niej; b. w radiu lecą rozmowy z politykami (najlepiej jak się kłócą); c. mam kanapkę z masłem i pomidorem; d. Pysk nadaje na tych samych falach co i ja.  Wtedy ryjek sam sie cieszy - co widać na załączonyc obrazkach:)

buty: Vagabond
żakiet: kaphal
top: sh
spodnie: Zara

Bonus
Do zajebistych dzień dobrów zaliczam też pozowanie "na Anję Rubik". Trzeba mieć naprawdę giętkie kości w tym zawodzie:)



19 maja 2012

Druga strona obiektywu

Chyba nie umiem pozować do zdjęć, w przeciwieństwie do mojej przyjaciółki:) Po drugiej stronie obiektywu ja, i make up też ja:))) Miłego oglądania!














I na koniec moje ulubione: