7 marca 2012

Premiera, pani! Orzeszkuuuu!

No i co ja pacze? Na film pacze. Nic nie będę pisać, bo się zmęczyłam montowaniem tego dziadostwa, ale chyba nawet mi się podoba. Czy zdjęcia odchodzą do lamusa? Tak, jeśli załatwicie mi zwolnienie lekarskie albo urlop, albo duuuużo wolnego czasu :)
 


To jeszcze czy słowa o butach: wyśnione, wymarzone, kupione Bruno Premi. Za małe. Odsprzedane Mamie. Siłą odebrane. Tak czułam, że schudła mi stopa, bo teraz są super!

Tymczasem zapraszam na premierę "Orzeszku".
Scenariusz: ja i Pysk
Z telefonem po podłodze ślizgał się Pysk.
Nogi moje, broda moja, usta, zęby, język - moje.



3 komentarze:

  1. a terakotę zakładał zdzichu z czwartego piętra! :) krulerule

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy pisze...

    Co tam "tera kicia" jakaś, but trzyma się podłoża,znaczy stabilny i umiejętności "kombojki", co się w nich kołysze, znaczne! Rytm do pieśni wojennej utrzymany,kontrast zachowany i motyw śmierci "użeszka" umiejętnie podkręcony.

    Rude Kukunamuniu

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie rozdeptujesz. Piękne buty.

    OdpowiedzUsuń

Anonimie, nie bądź taki, podpisz się!