27 kwietnia 2012

Witam w Matrixie

"Witam w Matrixie", powiedział mi poniedziałek. A cały tydzień zaśmiał się szyderczo. Ale wiecie co, chrzanię to! Chromolę! Pierdolę nawet. Żaden wtorek,  żadna środa, ani żaden czwartek ani nawet piątek nie będą mi tu... Wiadomo. Ma się swoich kochanych nieobutych czytelników i nie wolno się poddawać Matrixowi. I aż mi się miło zrobiło, kiedy zaczęłam pisać tego posta. Miło jest mieć swój kawałek podłogi, stawiać przecinki gdzie się chce (haha, wiem, że tam powinien być:D), można sobie poprzeklinać (kurwa dupa siki) i można sobie zdjęcia wstawić. Z windy, a co!



Na wojnę z Matrixem przywdziałam białą marynarę (na pohybel czarnym płaszczom)


Zresztą, na jaką walkę... Ja po prostu zlewam Matrix, chrzanie, pitolę, wychodzę! W butach od Mamy (z lumpeksu)  :))



I tym pięknym wpisem o cholernym Matrixie rozpoczynam tydzień filmowy! Może chcecie dołączyć?:) Podsyłajcie foty na mejla:)

2 komentarze:

  1. Zajebista marynarka i buty i torebka! Dobrze Nieobuciaku Cię widzieć, nie dajesz się Matrixowi i chuj ze wszystkim!

    Aleeee

    OdpowiedzUsuń
  2. Smutna sobota. Na dworze pachnie latem, człowiek nie sam a samotny...

    OdpowiedzUsuń

Anonimie, nie bądź taki, podpisz się!