14 maja 2012

Malena's fake

Cholera, tak patrzę na te foty, i naprawdę, trzeba być niespełna rozumu, żeby pisać coś o Monice Belluci w tak gównianym kontekście. Tu odstaje włos, tu usta źle rozchylone, tu nogi za blade, tyłek za wielki, nie mówiąc o brzuchu.
Jest jednak jedna rzecz, która nie dość że mi się podoba, to jeszcze kojarzy z filmem "Malena", w którym gra piękna Monica. Biodra! Jestem fanką swoich bioder, właściwie każdych szerokich bioder. I słowo daje, nie ma fajniejszego uczucia niż bujanie nimi, kiedy idę po chodniku. Oczywiście do momentu kiedy się nie potknę.

A "Malena" to jeden z moich ulubionych filmów. Piękny, zmysłowy, nastrojowy, seksowny. Główna bohaterka ma piękne stroje. Nic tylko się inspirować. Dlatego obiecuję, to nie koniec "Maleny" na blogu.


Całusy!

2 komentarze:

  1. Zajebista spódnica i zajebiste biodra nią skryte! Natchnęłaś mnie na taką kreację i czuję, że najbliższy wolny dzień poświecę na poszukiwania. Mnie ponadto taka spódnica kojarzy się z filmami z Marylin Monroe, które uwielbiam, głownie ze względu na stroje no i oczywiście ten niepowtarzalny klimat. Mogłabym zamienić się zawartością szafy z Marylin, mmm :) rozmarzyłam się.
    A props Maleny - kobieta sam seks, czekam na kolejne wcielenia na blogasku.

    Alllleale

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak kobiece kształty. Ja odkąd przybrałam na wadze - efekt braku papierosa, czuję się bardziej świadoma swojego ciała. Rzecz jasna na korzyść. Więc moje drogie Panie nie martwmy się dodatkowym kilogramem w biodrach, udach czy pośladkach.

    OdpowiedzUsuń

Anonimie, nie bądź taki, podpisz się!