28 czerwca 2012

Rozpoznanie

Sprawa wygląda nieciekawie, bo niektórzy mogą pomyśleć, że jedyne czego mi akurat teraz potrzeba to karnet na wizyty u psychiatry. Pewnie nie ma co zapewniać, że dobrze mi z moimi obsesjami, więc po prostu  przedstawię wam jedną z nich.

Przeprowadzałam się już kilka razy, mieszkałam chyba w każdej dzielnicy Warszawy (o ile nocowanie też się liczy). I zawsze robiłam rozpoznanie. Czyli wyszukiwałam w pobliżu: a. piekarni, b. lumpeksu. Piekarni bo chleb to podstawa, lumpeksu - bo lubię:) Niestety dobrych 2nd hendów (cóż za pisownia) jest jak na lekarstwo. A to za drogie (79 zł za kilogram, kaman!), a to bez klimatu, a to klimat zbyt klimatyczny (nie cierpię przyjacielskich sprzedawców, doradzaczy, częstowaczy kawką i ciasteczkiem), a to zbyt snobistyczne (heloł, to tylko lumpeks). Na szczęście są jeszcze perełki, gdzie człowiek wchodzi z pustym portfelem a wychodzi z pełną siatą szmateczek. Na przykład z tą sukienką:


Sukienka: sh
trampki: converse

1 komentarz:

  1. sukienka bardzo w moim stylu! lubić, zazdrościć, zapewne zajebać w weekendzik i udawać, że to na pewno nie jaaa...:)

    No i moje ulubione czerwone conversy, nowy nabytek?

    AleALE

    OdpowiedzUsuń

Anonimie, nie bądź taki, podpisz się!