30 sierpnia 2012

Pamiątka z wakacji

Ludzie z wakacji przywożą różne rzeczy. Miniaturka pomnika Westerplatte - to mój osobisty numer jeden.


Jakieś 15 lat temu rodzice postanowili pokazać mi Westerplatte. I chociaż nabuczyłam się porządnie, pojechaliśmy. Na osłodę tej cholernej nudy i spacerowania bez sensu pod pomnik, który w dodatku jest okropny, mama i tata pozwolili mi wybrać coś sobie ze straganów, które porozstawiane były wokół tego miejsca. Mogłam wziąć koraliki, albo chociaż watę cukrową, i nie wiem co mi do łba przyszło, że wybrałam miniaturkę pomnika Westerplatte. Okropne małe brzydactwo, które do tej pory stoi na półce w domu rodziców (kara za ciąganie dzieci po nudnych miejscach musi być!).

Zwykle na wakacjach pieniądze wydaję na jedzenie, nie oszczędzam na miejscowych specjałach, bo, przyznaję, świat najlepiej zwiedza mi się zza talerza wypełnionego dobrym jedzeniem:)). Ale w tym roku, prócz pysznych kiełbas, świeżych arbuzów i PRZEpysznych winogron (nie wszystko naraz, rzecz jasna), kupiłam sobie kapelusz! Taka pamiątka, za którą zapłaciłam śniadaniem - kanapkami z konserwą przywiezioną z Polski :)


I co dalej? Przede mną druga część wakacji, mam nadzieję, że będzie okazja żeby go intensywnie nosić!:)