16 listopada 2012

O borze, jakie piękne!

Jeszcze żadne moje buty nie budziły tyle emocji, co te niewinne białe martensy:). Od rana słyszę od: "O borze, jakie brzydkie" po "O borze, jakie piękne!". No i co tu robić, jak żyć?

To moje drugie białe buty. Mam już conversy, teraz martensy... Ciekawe kiedy dojrzeję do białych kozaczków :) Przyznaję, że pewnie nie kupiłabym ich w regularnej cenie, ale po okazyjnej - bardzo chętnie.

Co z tego wyjdzie, prócz tego nudnego jak flaki z olejem zestawu, będę Was informować na bieżąco:) A może Wy macie jakieś pomysły? Tylko ostrzegam, że nie włożę ich do romantycznej sukienki w kwiatki, to jeden z tych zestawów, który budzi moją autentyczną odrazę:)))).


Woskowane spodnie z Zary
Białe Martensy od Harel:), której bloga na pewno znacie, a jeśli nie, to bardzo polecam, bo to najlepszy polski blog o modzie, na szczęście bardzo subiektywny :)


5 komentarzy:

  1. Śliczne! Że w pracy nie mam swobody butowej :((

    Neit.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :* dzięki! Ja jestem najszczęśliwsza na świecie z powodu BRAKU dreskodu w mojej pracy:))

      Usuń
  2. one są DOSKONAŁE. Ja to widze tak: czarne rajty, miniówa (tak się mówiło w podstawówce pamiętasz...?), szary tiszert z nadrukiem, dżinoswa koszula i jedziesz!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jasne, że pamiętam "miniówę" :) Popróbuję:) Dzięki!:*

    OdpowiedzUsuń
  4. To Ty!!! Nie skojarzyłam osoby z blogiem! :) Tym bardziej super, że trafiły w dobre... nogi :)

    OdpowiedzUsuń

Anonimie, nie bądź taki, podpisz się!