29 stycznia 2013

22 stycznia 2013

Cześć, zimo!

Niby przyszłaś już jakiś czas temu, ale dopiero teraz jest cię u mnie od chuja. Rok temu Internet zdominowały takie obrazki z napisem: "Zimo, wypierdalaj", i ja mam takie życzenie na teraz, na ten dzień, na ten rok, na już. Zimo, idź sobie stąd!


Sama się zastanawiam, jak mogę być tak wulgarna i w pierwszych zdaniach uroczego posta o cieplutkich śniegowcach siarczyście przekląć już dwa razy. Co gorsze, czuje w brudnej jak piec węglowy duszy, że na tych dwóch się nie skończy. No ale jak tu sobie poradzić bez "kurw", kiedy... Jest taka zabawa w skojarzenia, ja podaję słowo, a ty szybko podajesz kolejne, które ci się kojarzy z tym moim. Takie pierwsze skojarzenie. No to hop! - Zima! ..... - Kurwa!

Zima to nie tylko problemy z odśnieżaniem, odlodzaniem, odpalaniem silnika, to również poważny problem obuwniczy. Zapomnij o pięknych skórzanych kozaczkach! Zima uwielbia pozbawiać ludzi skórzanych kozaków! Najczęściej sypnie w nie solą, a wtedy nie zmiłuj, możesz je grzecznie odprowadzić do bucianego raju, bo tu na ziemi, już ci nie posłużą (chyba, że lubisz buty w artystyczne białe mazy:)).

Do niedawna myślałam, że najlepszą bronią są Emu. Kochane, ciepłe człapaki. Tak było, dopóki nie dostałam od Mamy tych okropnych śniegowców. Wyglądało to mniej więcej tak: - Zobacz, kupiłam ci takie śliczne, cieplutkie buty! - Mamo, są okropne!! - Dziecko, myślałam, że ty lubisz brzydkie buty!
No i jak tu kłócić się z Mamą, skoro i tak "ma zawsze rację"... I tak brzydkie buty (jak się okazuje kolejne) trafiły na moje stopy, a wtedy... Przepadłam:) Są tysiąckrotnie cieplejsze niż Emu, są wąskie (Emu to jedne z najbardziej szerokich butów ewer), nie przemakają (niestety, Emu nie dają sobie rady z kałużami), no i są brzydsze :) Idealne na brzydką, okropną, chujową zimę! So, meet my śniegowce:)


 
Wybaczcie, że bez kurtki, ale to byłaby przesada. Tyle brzydkich rzeczy w jednym poście:) 

1 stycznia 2013

Białe!

Pierwszy dzień nowego roku za nami, Sylwester za nami, święta za nami. Jupi! Wreszcie można się wziąć do roboty! Olewam postanowienia! Nigdy nie udaje się ich dotrzymać, a szkoda żeby takie plany się zmarnowały :).


Za nami żarcie niezliczonych ilości jedzenia, za nami wolne jednodniówki i dwudniówki (potem trochę pracy i znowu wolna jednodniówka), za nami codzienne postanowienia "a, wyjdę dzisiaj na spacer", za nami sypiąca się choinka i Krawczyk śpiewający kolędy. Alleluja! Niech żyje czas wolny od świąt!


Ten grudniowy świąteczny przestój wkurza mnie dlatego, że ciągnie się jak jedna wielka niedziela!:) A za tą nie przepadam. Ktoś jeszcze? Łapka do góry!:)

Buty: Dr. Martens
Leginsy: hm:) Sklep z rajstopami:)