11 czerwca 2013

Problem wtorku: niski obcas

Wtorek zawsze przynosi problemy. Jedne większe, drugie mniejsze. Dzisiaj omówimy jeden z istotniejszych. Trapiący kobiety od kilku lat. Pokrzywdzone są niezgraboty, cierpiące na choroby nóg, leniwe, czasami wysokie. Jest to tak zwany problem "jak znaleźć ładne buty na niskim obcasie". Czy dzisiaj uda mi się go rozwiązać?

Po pierwsze powiedzmy sobie jasno: niski obcas nie ma szans z wysokim. W tej walce smukła szpilka zawsze zwycięży. Ten wstęp jest po to, aby uniknąć komentarzy o tym, że warto się nauczyć w tym biegać, chodzić, stać. Tak, ja wiem. Jestem przekonana, że to buty stworzone po to, aby wyglądać dobrze.  Ale sami rozumiecie, że są pewne sytuacje...



Te sytuacje, to na przykład: styl życia, lenistwo, 176 cm wzrostu, choroby nóg. Co zrobić, kiedy jesteś skazana na niski obcas? Najpierw odpowiedzmy sobie na inne pytanie: czego nie robić? Nie robić zaokrąglonych czubeczków z przeszyciami i kokardkami w jasnych kolorach (z niskim obcasem wyglądają jakbyśmy je ukradli dziewczynce, która idzie do komunii). Nie robić zbyt mocno zakrytych palców (zbyt głębokich butów) bo wtedy na stopie tworzy się kokon. Nie robić dłuuuuuugich czubów, dłuższych niż obcas:), bo sprawiają zachwianie proporcji. Nie muszę mówić o nie robieniu brzydkich obcasach kaczuszkowatych lub kieliszkowatych? Nie muszę.

A teraz pytanie zasadnicze: co robić? Co gdy nasz obcas musi być niski?

Trzeba sobie popatrzeć na mistrzynię. A jest nią Carla Bruni, która umie chodzić w szpilach, ale życie zmusiło ją do pewnych wyrzeczeń. Miłość.









Carla robi tak, żeby buty nie wyróżniały się na tle całego stroju.

 

(Scherlock on) Wydaje mi się, że ważne są tu jasne rajstopy lub gołe nogi oraz zakryte jedynie palce stóp. Dzięki temu noga wydaje się (a jednak) dłuższa. (Scherlock off)

I teraz taka zasada. Rób co każe Carla i możesz nosić co zechcesz i będzie to wyglądało gites. Czyli jeszcze raz: zawsze odsłonięta jak największa część stopy (a, trzeba tu dodać, że mówimy o sandałach, czółenkach i pantoflach, póki co olewamy botki i kozaki), ZAWSZE zostawiamy jak najwięcej jasnej skóry (na przykład spodnie 7/8, a nie takie zwisające nogawki, które czasami można zaakceptować w sytuacji przyodziania szpilek). Jak będziemy się do tego stosować to będzie pół biedy i pół sukcesu! Nawet z...

cielistymi sandałami:
we-dwoje.pl
 albo brokatowymi "szpilkami"


I jeszcze poradnik dla tych, co po prostu chcą kupić. Jakie sklepy odwiedzić?

Klasyki kupicie wszędzie. Zalando, butyk, ebuty. Ale jesli macie ochotę na jakieś szaleństwo polecam loft37 i funindesign. Oba sklepy wykonują buty na zamówienie. Możecie wybrać nie tylko kolor i fakturę, ale również wysokość obcasa. Może to jest jakieś wyjście?




9 czerwca 2013

Parę słów o ideałach

Lato srato. Ja tam jestem już w jesiennych kałużach i właśnie na taką pogodę znajduję buty. Szukam sandałów, w oczy wpadają jedynie kowbojki. 

Zanim przejdziemy do przyjemności, jeszcze tylko parę słów o idealnych butach na lato, których NIE MA. Nie istnieją. Dlaczego? 1. mają jasną wkładkę. Nie wiem jak sprawić, aby wyglądała estetycznie i jednocześnie chodzić w nich po zakurzonych chodnikach (a niekiedy, o zgrozo, nawet po piachu). 
2. wciskają wszędzie te swoje motylki, gwiazdki, serduszka i kwiatki. Nawet kokardki, które lubię, potrafią wyglądać jak wypięte z włosów 6-letniej dziewczynki. A ja mam prawie 30 lat. 3. Mają super ultra cienką podeszwę (jak always). Dzięki niej czujesz każdy kamyk, każda nierówność. Poza tym to chyba nie jest najzdrowsze dla stóp? A samopoczucie? Jak może się czuć stopa narażona na takie atrakcje? 4. Uparte zakrywanie stóp tysiącem pasków. Mogą być i grube pasiory, które razem tworzą jakiś cholerny kokon, może to też być sieć cieniutkich paseczków, które oplatają spuchniętą stópkę jak dorodną szyneczkę. Ludzie! Moje stopy nie chcą być więzione w sandale (a wy byście chcieli?). 5. No i jeszcze te paski na kostce. Halo. Ja wiem, że pieknych i zgrabnmych nogach wszystko wygląda fajnie. Ale rozejrzyjmy się wokół siebie. Nie jesteśmy w agencji modelek, ale na polskiej ulicy. Latem nogi puchną większości kobiet. No i co? No i nie warto oplątywać ich jeszcze tym szerokim paskiem na kostce.

Oto co znajdujemy w sklepach. 
 

Jasna podeszwa, motylki obrzydliwki i paski, dzięki którym poczujesz się jak szynka.


Chciałabym też powiedzieć, że sandały na obcasie wygrywają nie tylko z tymi na płaskiej podeszwie, ale również ze mną. Więc wiem, że wyglądają super, ale niestety nie sprawdzą się przy moim trybie życia i nieumiejętności poruszania się w terenie. (wznosi ręce do stwórców). Oby kiedyś ta sytuacja uległa zmianie.Wtedy na bank kupię sobie coś takiego:


A i jeszcze coś. Mimo tych niedogodności kupiłam sobie dwie pary sandałowatych. Da się, ale trzeba naprawdę sporo przejść, by osiągnąć cel.
Pokażę.

Wracając do ideałów:

Dawno nic mi się tak nie podobało jak  te buty. Zanim jednak kliknęłam "kup" zniknął mój rozmiar. Ale ja sobie poczekam...:)


Niech tylko pojawi się rozmiar 40, będą moje:))))


Wszystkie buty, których użyłam w celach pokazowych są firmy Zign. Można je kupić w sklepie zalando.pl. Dlaczego akurat te? Bo akurat tę markę lubię i cenię (naprawdę wygodne buty) i buszowałam w ich produktach.