6 listopada 2013

Na zimę

Wizja zimy mało mnie raduje, wzmocnienie jej koniecznością kupienia butów doprowadza do chęci zabicia połowy świata łącznie ze sobą. Wtedy konieczne staje się zabicie ocalałej połowy, bo co to za świat beze mnie?

Dobry wstęp do posta o zakupie obuwia zimowego?:) Zimę spędzam w stolicy, w której niestety, chodniki obsypuje się śniegiem solą (!!).Nie wiem, jak musiałabym się starać, żeby nie zniszczyć butów białym nalotem. Swoją drogą czy ktoś kiedyś odpowie za w ten sposób uwalone totalnie buty (drogie buty!)? Nadejdzie chwila, kiedy ratusz zaleją właściwe pozwy.

Czego szukamy? Czegoś: 1. ładnego; 2. taniego; 3. ciepłego. Co znajdujemy? Drogie, zimne nieocieplone dziadostwo, które jeszcze nie wie, że nie przeżyje w Warszawie (nie sądzę by tylko tu) ani połowy sezonu zimowego.

Wybrałam 3 sklepy. CCC, Dajszman i internetowy deezee (wiem, że w tym wypadku smród gumy mamy gratis). Co znalazłam?



W CCC - buty w stylu motocyklowym. Chyba nieco mi się znudził ten model, ale od biedy mógłby być. Są ładne, kosztują 129 zł, nie wiem czy są ciepłe...

Nic więcej w tym sklepie nie znalazłam. Niektóre okazy były całkiem ok, ale odpadały przez jakieś okropne zdobienia, typu ćwieki albo sztuczne marszczenia gdzieś na cholewce. Mam na to alergię.


W Deichamnn tylko jedna (niespodzianka!) para mi się spodobała. Ładne (będzie spór?), tanie i widzę tam jakiś kożuszek :D Ciekawe czy dałby radę przy -20.


Idziemy do DeeZee. W sklepie jest dział "śniegowce". Myślałam, że znajdę coś właśnie tam. Wbrew pozorom. No ale wszystko po staremu. Kicz, ćwieki i guziki. I choć Emu to niezłe paskudy, ich podróbki biją je na głowę. Nawet nie linkuję. Szkoda czasu. Zamiast oglądać paskudy idźcie do Centrum Sztuki Współczesnej na jakąś miłą obrazoburczą wystawę.

W DeeZee znalazłam coś takiego.



Jeśli dobrze widzę, są wykonane z materiału, który prezentuje się jak tektura. No ale są ocieplane i kosztują prawie 90 zł. Pamiętajcie o smrodzie gratis.
Jak widać dobrze nie jest. Może i kupiłabym Emu, korzystając z jakiejś super promocji, ale to i tak będzie zbyt dużo kasy jak na buty, które na bank zniszczą się już pod koniec lutego.Muszę tu dopisać, że Emu posiadam, ale z racji tego, że olałam dbanie o nie wyglądają okropnie. Ale przyznaję, że są  to absolutnie najcieplejsze buty, jakie kiedykolwiek miałam.

Jakieś pomysły? Coś planujecie? Może zainwestować w sandały i  darować sobie wychodzenie z domu?

4 komentarze:

  1. Moim niezawodnym sposobem są kalosze z ocieplającą wkładką i grube skarpeciory na pluchę, a na śnieg stały - kozaki porządnie zapastowane pastą (NA GRUBO):-)

    OdpowiedzUsuń
  2. W stolicy chodniki to chyba solą, nie śniegiem się obsypuje? :-)

    Ja mam Emu od 2 lat. Niestety, przy tych ilościach soli, jakie są na krakowskich chodnikach, przemakają w tym obrzydliwym błocie, chyba że jest -30. Ale nie, nie niszczą się. Wystarczy kupić farbę do zamszu raz na sezon i po prostu odświeżyć kolor :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hi hi hi :) Oczywiście solą, nie śniegiem:))) Ładny błąd:) Ja też kupiłam sobie Emu 3 lata temu, ale niestety, nie zadbałam o nie (nie zabezpieczyłam żadną substancją) no i wyglądają okropnie.

      Usuń

Anonimie, nie bądź taki, podpisz się!