16 grudnia 2013

Olej - nie olej

Nakładacie oleje na włosy? Ja tak. Tyle tytułem wstępu bo olej najwyraźniej osiada mi na kudłach i ani kropla nie wpadnie gdzieś głębiej (do rozumu na przykład).



Oleje odkryłam daaaawno temu. Mama kazała mi smarować włosy jajem, oliwą, naftą i innymi dziwnymi rzeczami. Oczywiście to, co kiedyś było niezwykłym wprost obciachem (kiedy koleżanki nakładały na włosy pachnące odżywki Loreal, ja siedziałam z żółtkiem na głowie), teraz (odkąd trend zapoczątkowały włosowe maniaczki) stało się IN. Ha ha ha. Nie mogę się wprost nadziwić, umiejętności układania jakiś durnowatych historii wokół prostej czynności.

Ad rem! Kiedyś już pisałam, że włosy dzielą się na wysokoporowate, średnioporowate oraz niskoporowate. (jak rozpoznać jakie Ty masz włosy? Sposobów jest kilka, każdy z nich poda ci google). Ja w ten podział wierzę jak w pisma objawione, bo u mnie się sprawdza. To znaczy kupuję to, co kupują blogerki wysokoporowate i działa w 100%. Jesli i wy jesteście wysokoporowate, mogę Wam powiedzieć jakich olei używam, co polecam, czego nie. Może Wam się przyda?:)

1. Jakie oleje?
Moje top 3 to:

1. olej lniany - taki z kuchni, do śledzi, do kapusty wigilijnej:) Włosy są po nim grubsze w dotyku i baaardzo dobrze się układają. Są trochę przesuszone, ale ja akurat ten rodzaj przesuszenia lubię. To taki stan, kiedy w ogóle nie są oklapnięte i nie zwisają smętnie jak u apostoła Piotra.

2. oliwa z oliwek - działa podobnie jak lniany, ale włosy są jednak bardziej mięsiste, nie takie "przesuszone".

3. arganowy - wspaniały olej, dzięki któremu włosy są puszyste, a jednocześnie błyszczące. Jego minusem jest cena. Aha, nie mówię tu o odżywkach z dodatkiem oleju, a o czystym oleju. Li i jedynie.

Kolejność produktów na liście nie jest przypadkowa. Olej lniany to mój numer jeden. Mimo że ich działanie nie różni się kolosalnie, ale... ja to czuję w dotyku. I najbardziej lubię dotykać się po lnianym. Hahaha :)

2. Jak ja to robię?

Nakładam naprawdę niewiele oleju (ok jednej małej łyżeczki) na włosy. Na początku od wysokości ucha w dół. To co zostanie na rękach wcieram wyżej. Potem związuję włosy w kucyk i....

3. Ile czasu trzymam na głowie?

Najczęściej całą noc. Ale czasami tylko godzinę. Też działa.

4. Jak zmywam? I co robię potem?

Zmywam olej szamponem, którego używam na co dzień (niebieska Diplona) i nakładam lekką odżywkę.

5. Co ci się może wydawać?

a. że nie możesz stosować oleju na przetłuszczające się włosy
Możesz, spokojnie. Ja mam raczej przetłuszczające się włosy, a oleje działają na nie świetnie.

b. że obciążysz swoje cienkie i delikatne włosy
Mam takie włosy, i oleje, które wypisałam nie obciążają ich. Wprost przeciwnie - dają im powera!! Ale już taki olej kokosowy obciążał je bardzo i rzeczywiście wyglądały jak po jakiejś ulewie.

c. że uwalisz poduszkę, na której śpisz, tłustym olejem 
Nie pobrudzisz niczego, jeśli nie nałożysz na włosy całej butelki oleju. Wystarczy mała łyżeczka! Włosy powinny ją całą "wypić"!

d. że włosy będą ci śmierdziały olejem (lnianym na przykład)
Moje nie śmierdzą (przynajmniej taką mam nadzieję :D), to dlaczego Twoje miałyby?

e. że ci się nie chce, że zbyt dużo czasu trzeba na to poświęcić
No, na twoje niechcenie nic nie poradzę:)



7 komentarzy:

  1. a ja wciąż się nie zabrałam za olejowanie, bo nawet nie jestem w stanie stwierdzić, jakie mam włosy. wiem tylko, że blond i cienkie :P metody internetowe nie dały jednoznacznej odpowiedzi heh. może faktycznie spróbuję, skoro Ty – niewłosomaniaczka – też mówisz, że takie oleje działają cuda. nie wyobrażam sobie tylko wcierania tak małej ilości w moje włosy – na myśl o tym tępym uczuciu jakoś mi się odechciewa ble

    OdpowiedzUsuń
  2. Agata, jest naprawdę łatwo:)) Spróbuj najpierw tego co masz w kuchni. Jak ci nie będzie pasowała oliwa z oliwek, to prawdopodobnie masz zupelnie odwrotnie niż ja:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra, spróbuję w wolnej chwili. Na pewno nie w tej, w jakiejś wolniejszej :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatni powód - cudo!
    Jestem niskoporowata niestety, w dodatku nietypowo, bo olej kokosowy zadziałał na mnie tragicznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Olga, czyli masz gładkie, nieplączące się włosy?:) Dlaczego niestety?

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też mam gładkie włosy, gładko się ulizują i wyglądają beznadziejnie. nie wiem, czy to oznacza niską porowatość, ale przetestowałam wczoraj oliwę z oliwek i nie mam zdania. źle nie było, ale żeby jakiś orgazmus? też nie. spróbuję coś z przeciwnego bieguna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata, z tego co pamiętam masz niskoporowate. One są często cienkie i "ulizane". Chyba czas na kokos:)))

      Usuń

Anonimie, nie bądź taki, podpisz się!