1 stycznia 2014

Redermic R - po 2 miesiącach

Pfffff. Nie jest dobrze. Nigdy chyba nie miałam cery w tak złym stanie. Chociaż trzeba przyznać, że ja w ogóle nie miałam cery w złym stanie, więc to co się dzieje obecnie jest dla mnie, delikatnie rzecz ujmując, dziwne. Ale spoko, byłam przygotowana. Podobno ma być źle, by potem było lepiej.



Kupiłam sobie krem Laroche Posey Redermic R na początku listopada i używam go od tamtej pory z tygodniową przerwą. Co to jest Redermic R? Krem z retinolem, substancją która: złuszcza martwą warstwę rogową cery a pogrubia żywą warstwę podstawową naskórka. Jest to substancja bardzo silnie drażniąca. A ja mam rozszerzone naczynka krwionośne więc go nie używałam. Ale wymyślono łagodną wersję retinolu, więc był powód by pobiec w podskokach do apteki. W momencie gdy go kupowałam miałam cerę z podskórnymi grudami. Fuuj. Miał to zlikwidować. No i pomyślałam, że pogrubi mi trochę skórę i ukryje naczynka (haha). Więcej tej historii możecie poznać TUTAJ.

Krem RR stosuję na noc. Na początku na dzień na buzię kładłam Avene Cicalfatei filtr 50. Ale dzięki  komentarzowi Magadaleny zdałam sobie sprawę z głupoty, jaką robię. Cytuję:

Myślę, że nie powinno się używać cicaflate ani cicaplast przy retinoidach. Skóra wtedy fiksuje i nie wie czy ma się regenerować czy też złuszczać. Proponuję najłagodniejszy krem nawilzajacy z la roche posay

Dzięki Magdaleno. Odstawiłam więc Avene i zaczęłam stosować krem nawilżający.  Co dalej? Po jakimś miesiącu stwierdziłam, że RR u mnie nie zadziała. Bo ani negatywnych ani pozytywnych skutków nie widziałam. Aż tu nagle... Zaczęła mi pękać skóra. Hahah. Serio. Na nosie i na policzku. Zaczęłam więc RR stosować rzadziej. Zrobiłam sobie nawet tygodniową przerwę. Podrażnienia załagodziłam olejem lnianym. Po tygodniu wróciłam do RR. Posmarowałam buzię i... I wygląda to naprawdę słabo. Pryszcz! Grudy! Zaczerwienienia! Skórki wystają jak szalone! Dramacik. To jest naprawdę inwazyjny produkt. Jeśli potrzebujesz czegoś co naprawdę, zauważalnie działa - to jest coś dla ciebie:). Problem w tym, że to początkowe działanie (mam nadzieję, że tylko początkowe) jest dość dokuczliwe. Z drugiej strony, można się trochę przemęczyć, żeby potem było just perfect!:D:D:D

Więc u mnie póki co jest słabo.  Ale podobno tak ma być. Tak ma być...
Kuracja ma trwać około 3 miesięcy, więc właściwie jestem w połowie. Nie ma co się teraz obrażać i rezygnować. Yes I can! Yes I can! Yes I can!

UWAGA: zima, ze względu na mniejsze działanie słońca, to dobry okres na stosowanie retinolu, ale i tak TRZEBA KONIECZNIE pamiętać o filtrze. Nawet producent zaleca jego stosowanie!

6 komentarzy:

  1. Mam podobne do Twoich wrażenia, za mną też prawie 2 miesiące stosowania. Ja nakładam co 2 dzień, ale przesuszu i pękania skóry nie zauwazyłam, bo mam świetny krem nawilżający [ krem sorbet z Caudalie ] :) Natomiast skóra też mi wariuje, pryszczy mam dużo więcej niż wcześniej, pojawiają się falami i mam bardziej widoczne zmarszczki. Też sobie powtarzam, że tak ma być :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to pięknie. pięknie!!! po prostu cudownie! właśnie miałam się zabierać za ten krem (tak, tak, już sobie czeka w zapasach – pamiętasz, M.? mówiłam, że się boję :D), chciałam zacząć wczoraj, ale ostatecznie zdecydowałam, że najpierw spróbuję z Effaclarem K. no to od wczoraj smaruję się K-literką. K miała być dla mięczaków i chyba zostanę mięczakiem. nie wiem, czy kiedykolwiek odważę się wypróbować ten hardkorowy retinol, hmmm.... czy ktokolwiek ma w życiu moment, żeby na kilkanaście tygodni wyłączyć swoją twarz z publicznego użytku?

      Usuń
    2. Agata, nie jest tak źle, wszystko da się, przynajmniej u mnie, przyjryć podkładem na ten czas, kiedy do ludzi wychodzę ;) Poza tym są też pozytywne aspekty - zaskórniki mi się oczyszczają po nim, to czarne wychodzi bliżej powierzchni ;) Ja mam nadzieję, że po kuracji twarz będę mieć piękną, najpiękniejszą na świecie :D A wiesz, że u mnie K nic nie robi? Już Effaclar Duo się lepiej u mn ie spisywał niż K ;) Nie bądź mięczakiem, jak już masz krem w domu, to spróbuj :)

      Usuń
    3. Dla mnie to jest błędne koło: jeśli coś mi się dzieje ze skórą, co trzeba przykrywać kryjącymi, ciężkimi podkładami, to one tylko pogarszają sprawę, bo zatykają jeszcze bardziej. A wyrwać się z zaklętego kręgu makijażu nie jest łatwo, zwłaszcza jeśli wychodzi się do ludzi codziennie... Tak że ja podziękuję ;-) Zostanę przy OCM.

      Usuń
    4. Agata, nie jest tak źle, żeby nie dało się wyjść do ludzi. Ja wychodzę codziennie i jakoś idzie. Po prostu jest to inwazyjny kosmetyk i efekty jego działania widać:) Niestety obecnie nie jest to gładka cera:)))) Ja bym na twoim miejscu spróbowała:) Zwłaszcza że już ją masz:)

      Olga Cecylia, podobno ma być dobrze:D wtedy zamierzam porzucić kryjący podkład :D OCM u mnie zupełnie się nie sprawdziło, szczerze mówiąc chyba podrażniało mnie bardziej niż ten RR:/ Ciekawe.

      Usuń
    5. Olgo, ja nie potrzebuję mega kryjącego podkładu, nie jest AŻ tak źle ;) Więc makijaż nie pogarsza sprawy w tym przypadku.

      Usuń

Anonimie, nie bądź taki, podpisz się!