2 marca 2014

Filmowy luty

Jaki przypadek, że o filmach piszę w oskarową noc! Niemożliwe! Dawajcie swoich faworytów, jak im się nie powiedzie na gali, to chociaż na nieobutym zaistnieją! Ja trzymam kciuki za Leonardo. Bo go lubię. Dobre kryterium?

A teraz moje lutowe hity i kity.

Tylko że tym razem będą same hity:)

1. Co jest grane, Davis?

Posłuchajcie tej muzyki i poczytajcie Rozalię (klik). Od siebie dodam tylko tyle, że to film dla dorosłych. Bo dorosłość kojarzy mi się ze stanem zmęczenia, na które sen czasami zupełnie nie działa.




2. Sierpień w hrabstwie Osage

Tak naprawdę nie chciałam mówić o tym filmie. Wyłączyłam go z ulgą, że już się skończył i nie muszę go oglądać. To film, który nie pozostawia żadnej nadziei, żadnych złudzeń. NIC. Chyba że można pokładać nadzieję w wariatce, która w piżamie wyrusza. Albo ucieka.

Ale piszę o Hrabstwie, bo myślę o nim, odkąd go wyłączyłam. A to oznacza, że film gryzie skutecznie i zostawia trochę poszarpanych ran. To trochę nieuczciwe, że polecam wam poszarpane rany, ale wybaczycie, kiedy zobaczycie.



Osz cholera! a jednak będzie kit! Myślałam, że już pisałam o "Her" w styczniu. Skoro nie, to pozwolę sobie NIE POLECIĆ go Wam w lutym. Choć obawiam się, że może dziś dostać Oscara.

Her (Ona) to film nudny, długi i z naprawdę wkurwiającym bohaterem. W szkole uczyli mnie: żeby film się podobał, musisz stworzyć bohatera, którego widz polubi albo zaciekawi!! A co kiedy bohater cię obrzydza? :) Cały film legnie w gruzach! Tak jest ze mną i z Her.

Nie nie nie nie dla Her!:)




A co polecałam w styczniu? KLIK!

2 komentarze:

  1. O tak, "Co jest grane Davis" z pewnością pobilo konkurencje w moim prywatnym rankingu i coś czuję, że niepredko zdarzy sie film, który zrobi na mnie takie wrazenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widziałaś już "Tylko kochankowie...". Ciekawam tego!

      Usuń

Anonimie, nie bądź taki, podpisz się!