17 marca 2014

Pistacja - perypetie i przygody wieśniaka na zachodzie

Jeśli jesteś pistacjozjebem, twój świat kręci się wokół orzeszka (hue hue), w lodziarni zawsze prosisz o kuleczkę o smaku pistacjowym, ten post jest dla ciebie!

Jest to portret bohaterek dzisiejszego tekstu.

Wszystko zaczęło się od masła do ciała NIP FAB KLIK. Powąchałam i umarłam ze szczęścia! Tak bardzo mi się ten zapach podobał, że mózg ogarnęło szaleństwo pistacji. Kiedy dowiedziałam się, że istnieją perfumy o zapachu pistacji, uznałam, że muszę je mieć, bardziej niż Kasia Tusk musi mieć wszystko.

Włączył mi się Szerlok H. Szukać, szukać - normalnie jak do psa! W polskich sklepach perfum brak, ale od czego są twoi ludzie ZAGRANICĄ? Hue hue. Zaczęłam molestować Honoratę z Londynu. Bo najbliżej i sercu i kilometrów niewiele. Odradzała mi jak mogła. Mówiła, że miała i towarzystwo wokół niej ledwo dało radę trzy minuty wytrzymać w pobliżu jej osoby owianej zapaszkiem Laury. Dopytywałam, czy aby na pewno o perfumy chodziło. Potwierdziła. Rozmowy typu: "Muszę je mieć! - Przestań one śmierdzą!" odbywały się jeszcze wielokrotnie. Doszło do tego, że chciałam je kupić w ciemno. Wydać trzy stówki na zapach, którego w życiu nie wąchałam. Paranoja!

W końcu udało mi się wybrać do Londynu i buk mi świadkiem - od momentu wejścia do samolotu miałam we łbie tylko jedno - kupić Laurę Mercier! Ileż się naczekałam (cały jeden dzień!!), aż droga Honorata zaprowadziła mnie do Centrum Handlowego ze sklepami dla bogatych (podobno tam się spotykają wszystkie vlogerki! WOW, uszanowanko:D). Podeszłam do półeczki i jak cham i wieśniak popryskałam się cała pistacją. Od głów do stóp! Chciałam jeszcze więcej (żeby być pewnym, że chce oraz aby celebrować tę świętą chwilę dłużej). Pewnie byłam czerwona z emocji, co dopełniło wizerunku Polaka w Anglii.

I powiem wam, że się ucieszyłam, że ja tego cholerstwa nie kupiłam. Przez pół dnia miotały mną mdłości! Na szczęście nad nimi zapanowałam, bo wszystkie sklepy dla bogatych zyskałyby nową dekorację w postaci pawia po brytyjskim śniadaniu!

Wniosek jest taki: dobrze słuchać Honoraty, bo to jednak człowiek na poziomie (i za granicą mieszka) i dobrze jest się z nią kumplować, bo w chwilach totalnej bezradności z powodu zetknięcia wieśniaka z zachodem, coś tam powymyśla, pokręci i wyciąga zza siebie takie coś:



Czyli perfumy w kremie. Pachną lepiej niż perfumy. Pachną obłędnie! Pachną jak pistacje nurzane w jakimś czymś co sprawia, że to jest takie wyjątkowe! Awe Honorka, aj low ju! Niech będą błogosławione Twoje działania na rzecz wzbogacania moich zasobów kosmetycznych!

6 komentarzy:

  1. wzbogacania zasobów kosmetycznych oraz PARADOKSALNIE porponetki -
    wszak
    3sta Zeta za jedne - jakze niepotrzebne pierfumy ostalo sie w sakwie,
    3sta Zeta, ktore mozna przepieprzyc na tuzin pomniejszych - rownie niepotrzebnych pierduf

    kroole rule

    OdpowiedzUsuń
  2. no dobra - koncowo nie ma paradoksu - tak czy siak zaoszczedzone zawsze sie wyda
    bosze chron kroolowom
    kroole

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic nie rozumiem z twoich wywodów a'la ajnszatjn, ale wierzę na słowo i idę wydać, to co zaoszczedziałm u twego boku!

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. No wiem! Myślałam również o tobie gdy pisałam o pistozjebach:))) Kiedyś dam ci odlewkę czy odwsadkę czy coś takiego:)))) Nie martwi się! A to pachnie podobnie do NIBA, że jakbym se miała sama kupować to bym kupiła 10 NIBów:)

      Usuń
    2. co za przyjacielska odpowiedz he he he!
      kroole

      Usuń

Anonimie, nie bądź taki, podpisz się!