17 czerwca 2014

Wiosna, panie sierżancie...

Heloł. Wiosna 2014 jest jak każda inna. Obfituje w moje urodziny oraz w coraz to nowe problemy. Ale żeby nie zawracać sobie nimi głowy, pomyślmy o tym, co daje szczęście, gdy na dworze słońce, ptaszki ćwierkają, ludzie się uśmiechają, a Chodakowska bije rekordy w wyciskaniu pompek na Narodowym.

1. Dżinsowa katana

Nie ma lepszej rzeczy niż dżinsowa kurtka z podwiniętymi rękawami założona do wiosennej sukienki. Owszem, ostatnio założyłam ją do dżinsów i prawdopodobnie wygladałam jak człowiek-dżins, ale zwykle wrzucam na grzbiet, gdy mam na sobie sukienkę, albo długą spódnicę (bo do krótkiej mi nie pasuje, lol).


2. Różowy lakier do paznokci

Bo czerwony i czarny ni chuja nie pasują mi do wiosny. Więc... Różowy! Ten to akurat Golden Rose 09. Superancki jest. Jedna warstwa kryje jak trzeba. Z lakierem nawierzchniowym trzyma się u mnie 6 dni. No i kosztuje 7 złotych a nie 35 - jak Essie, który, jak dla mnie, jest identyczny pod względem jakościowym.


3. Grill (biedak nie załapał się na fotę:( )

Ale taki elektryczny. No prześwietna sprawa. Zrobienie obiadu zajmuje ok. 15 minut. Wkładam tam rybę, dodaję pokrojoną paprykę, pieczarki i voila!! Mam obiad. Albo tak: bułka plus żółty ser plus boczek. Na grilla. Posypujemy szczypiorkiem. 10 minut. O kaloryczności nie wspominam, bo pewnie jakbym grillowała pierś z kurczaka, to miałoby to jakiś sens.

4. Krem BB

Ma dwie poważne zalety: filtr i czyni buzię gładką. Niestety nie kryje jakoś prześwietnie. Ale na wiosnę odpowiada mi bardziej niż podkład. Moja uwaga jest tylko taka, że BB to nie jest krem tonujący (czyli coś co udaje krem BB). Czyli wszystkie Nivea, Garniery i Bielendy nie mają nic wspólnego z oryginalnymi kremami BB. Ja używam Holika Holika i jestem bardziej niż zadowolona.  Podobno jest to jeden z najsilniej kryjących kremów BB, ale zanim zamówicie jakikolwiek, proponuję kupić próbki. To dziwne produkty i lepiej je wypróbować, zanim zainwestuje się w wielką tubę (Po co ma stać i gapić się na nas z wyrzutem. Jak tysiące innych kosmetyków w łazience...)

5. Samoopalacz Clarins

Mały, drogi geniusz! Po kilku dniach używania już wiem, dlaczego wydałam na niego całą kartę podarunkową Sephora (mersi!!). Opalenizna jest bardzo naturalna i wygląda dobrze na mojej bladej różowawej cerze. Nawet Pysk, na którego wysokości wzroku jest zwykle dekolt (wyższy jest, jakoś mu się tak dzieje po prostu...), zwrócił się do mnie tymi słowami: "wow, ale się pięknie opaliłaś na twarzy. Śmiesznie to wygląda z tymi białymi nogami. Haha.". Ha. Ha. Ha. No więc nie pozostało mi nic innego jak dokupić samoopalacz do ciała.

UWAGA! SUPLEMENT DIETY:

Są pewne gadżey, które powinny być idealne wiosną. A nie są. Bo ciepło odbiera resztki energii, którą i tak już spożytkowałaś na: grillowanie, nakładnie kremów i inne pierdolety. Ogłaszam, że gadżety fajne, ale wymagąjce zbyt wiele aktywności, by ich użyć to:

1. Woda termalna

Zajebista sprawa, ale jakoś ciągle nie mam czasu by użyć jej regularnie. Od czasu do czasu jej używam, efekt jest fajny. Powinnam częściej. Ale wiosna jest zbyt wymagająca.

2. Podkład do ciała

Powinnam używać do nóg. Fajnie wygląda, poprawia kolor, maskuje siniaki, sprawia, że nogi wyglądają lepiej. Ale... No nie mam czasu rano. A po południu to już bez sensu.

3. Błyszczyki

Niby świetne na wiosnę, lekkie takie, delikatne. Ale ten cholerny wiosenny wiatr sprawia, że moje usta są oblepione włosami. Not gud. A poza tym mi się nie chce.

4. Truskawki

Ok, są spoko, podobno niskokaloryczne, podobno gaszą pragnienie. No ale żeby się tym obiadać.. Nie. Czekam na maliny. Truskawki przerabiam na mleczne szejki. Wyłącznie.

5. Zdrowe odżywianie

Ta cała gadka o warzywach i owocach, co to wiosną wyrastają na potęgę. Ja wiosną mam ochotę na mięso. Poza tym nie ufam tym całym rzodkiewkom, które nie mają smaku, ani ogórkom, które śmierdzą chemią. Nie lecę na nowalijki!:)

4 komentarze:

  1. oł dzięki za katanę, nie wróci do Ciebie, no nie zapina mi się na brzuchu, ale mam nadzieję że ten stan tylko do listopada :P a jest SUPER !!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zamiast podkładu do ciała używam rajtek w sprayu. Albo korzystam z tej wspaniałej mody na długie sukienki. Całe nogi mam w siniakach, bo jestem ofiarą przemocy domowej - napadają na mnie regularnie słupki łóżka, otwarta zmywarka i rogi kuchennego stołu! :-P

    A dżinsową kurtkę KOCHAM! Kupiłam idealną w zeszłym roku i się z nią nie rozstaję... prawie ;-)
    Dzisiaj musiałam dokonać zamiany na żakiecik egzaminacyjny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez czasami uzywam rajstop w sprayu ale nie cierpię ich aplikowac:D. Ja swoja katane mam z lumpeksu:) uwielbiam ja:) jak poszedl egzamin?

    OdpowiedzUsuń

Anonimie, nie bądź taki, podpisz się!