13 lipca 2014

Paznokcie - wersja mini

Spoko, wiem, że dla niektórych to wersja maksi, ale musicie zrozumieć, że jeszcze kilka miesięcy temu miałam 50 lakierów do paznokci. Przyszedł jednak sądny dzień, bóg lakierów zszedł na ziemię i zdecydowana większość wybyła. Dzięki tej selekcji została mi jednie garsteczka lakierów i kilka produktów, z którymi byłoby mi trudno się rozstać.


1. Po pierwsze kolory: czerwony, czarny, różowy i pastelowy fiolecik - wystarczy! Muszę przyznać, że lakiery essie wyróżniają się na tle innych i na moich paznokciach trwają zdecydowanie dłużej. Poza tym mają szeroki pędzelek i piękne kolory. Czy są to powody by płacić za nie jak za zboże (35 złotych huuhuhu). NIE. Ale jak jest promo - można sobie pozwolić. Różowy Golden Rose jest też wspaniały, chociaż utrzymuje się zdecydowanie krócej. No ale kosztuje pięć razy mniej - 7 złotych. Także ten. Wybór należy do was:)




2. Usuwacz skórek Sally Hansen. To jest hicior!! Super zmiękcza skorki. Nakłada się go wokół paznokcia i odsuwa patyczkiem co trzeba. Operacja przebiega bezproblemowo. W minutkę można doprowadzić paznokcie do takiego stanu, że z palcem w dupie wygrają konkurs na miss paznokcia. Na bank.



Trzeci hit to odżywka Nail Tek, której używam jako bazy. Mam z natury mocne paznokcie, więc nie wiem, jak sprawdzi się na delikatnych. U mnie działa ok. Obok stoi wysuszacz i serio, nie wiem jak można bez niego żyć. Wolałabym chyba w ogóle nie malować paznokci, niż malować bez tego gadżetu. W pół minuty pazury są suche. Można iść sikać, dłubać w uchu albo znowu zacząć się obżerać po przerwie na malowanie. Niech żyje nam! Ten tu to akurat Poshe, ale równie dobre są Seche Vite, Essie Good to Go albo Sally Hansen (w czerwonej buteleczce).



I 4 - ostatni hitek. Zmywacz do paznokci Maybelline Express Remower. Wsadzasz palec do pojemniczka. Trzymasz chwilę. Wyjmujesz. Jest czysty. Zero smrodu. Zero uwalonych wacików. Zero miliarda wacików. Zero sterty wacików. Zero wacików. W ogóle nie potrzebujesz wacików! Waciki to moja zmora. W środku tego pojemniczka jest gąbka nasączona zmywaczem. Działa niesamowicie, bo nieważne, że wczoraj zmywałaś czerwony lakier, a dzisiaj ledwo mleczny. Nie ma żadnych śladów. Taki higieniczny gadżecik. I akurat jest w promo w Rossmanie.

11 komentarzy:

  1. Serio? Masz 4 lakiery? Nie wierzę! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, jestem strasznie wybredna i uważam, że prawie żaden kolor (paznokci, kurwa. Kolor paznokci!!) mi nie pasuje :D Tylko te co widzisz plus ze dwa mleczne :D

      Usuń
  2. Ja przez wiekszosc zycia posiadałam jeden lakier - czerwony - malowalam nim paznokcie codziennie i jak mi sie konczyl, to kupowalam kolejny ;) potem odkrylam Essie i skonczylam z kolekcja... 50 lakierow tej marki :/ obecnie jestem w trakcie zmniejszania jej do okolo 10, ale cos mozolnie mi idzie ;) nienawidze zwlaszcza promocji 1+1 za grosz :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D No bo Essie mają niezwykłe kolory. Nie wiem na czym to polega, ale te odcienie nie są takie "tanie" i tandetne jak na przykład kioskowe Safari (które przecież też mają multum kolorów). W każdym jest coś! Nawet jeśli nie jest w moim stylu, to i tak doceniam :))

      Usuń
    2. No a najlepsze jest to, ze wsrod tych 50 90% to były róże, czerwienie i różoczerwienie wszelakie, bo inne kolory jakoś mi nie podchodzą (u kogos cud-miód, ale u mnie... nie-e :) ). Kiedys przyjechal do mnie mój brat, przypadkiem zobaczyl wystawione pudeleczko z lakierami i zapytal "Ania, po co Ci 50 takich samych lakierów?" ;)

      Usuń
    3. Doskonale rozumiem to przywiazanie do kolorow:) i kupowanie samych czerwienie też:)) u mnie dochodzi jeszcze czarny i to wszystko. A u ludzkosci toleruje znacznie więcej. Na ptzyklad wzorki:)

      Usuń
    4. oooo tak!!! wzorki! U innych - ale czad!!! - u siebie - "yyyy zmywam w trybie natychmiastowym, co za wiocha" ;)
      PS. Natchnęłas mnie do przyspieszonych lakierowych porządkow - zrobilam ostateczną selekcję i kilkanaście essiaków ląduje na allegro, a ja pozostaję z 20 buteleczkami - uff ;)

      Usuń
  3. też mi chodziło po głowie ograniczyć zbiory lakierowe i kosmetyczne w ogóle, ale... potem Luiza pokazała mi filmy z kolekcją kolorówki Temptalii i paru innych dziewcząt i nagle okazało się, że moje zbiory to jest w ogóle jakaś amatorszczyzna! ;) lakierów mam dużo i choć przykro mi, że niektóre stoją zapomniane lub się psują, lubię kolekcjonować i kupować. cholera, co poradzisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie poradzisz, kochana! Ja mam 60 szminek i dzisiaj kupiłam kolejną. Nie żałuję se radości w życiu!:D

      Usuń
    2. yhh, szminkami też się zaraziłam jakiś czas temu i żal mi dupę ściska, że – podobnie jak lakiery – one mają swoją datę ważności i nie da się ich kolekcjonować "na zawsze" tak jak cieni czy pudrów wszelkiej maści :/

      Usuń
  4. oj tak! Zawsze pod górkę, cholera jasna!:))

    OdpowiedzUsuń

Anonimie, nie bądź taki, podpisz się!