10 sierpnia 2014

Najprościej!

Wyniki dwumiesięcznych badań nad działaniem najprostszych rzeczy są następujące: kurwa, to działa!

Dwa miesiące temu podsłuchiwałam rozmowę kobiet w tramwaju. Wyglądała mniej więcej tak: - Nienawidzę swojego ciała! No zobacz, Marysiu, jaką mam suchą skórę na udach, zobacz jaką szorstką, spójrz na ten cellulit. Jak ty to robisz, że twoja jest taka piękna?

Pół autobusu i ja obejrzeliśmy się, żeby zobaczyć uda Marysi. Już chciałam zakpić, już spojrzeć z pogardą... Jednak po szybkim rzuceniu okiem na marysine uda, wytężyłam słuch na maksa. Bo jej uda to był cud natury! Dzizas! Mów, Marysiu, co ty na nie kładziesz! Raz, dwa, bo muszę wysiadać na tym przystanku. Ale wiesz, właściwie mogę pojechać z tobą dalej, jeśli zdradzisz swój sekrecik. Plis. Mów. Co to jest? Ile kosztuje? Gdzie to kupić? Śluz ze ślimaka? Błoto z Morza Martwego? Gówno słowika?

Marysia rozejrzała się po autobusie i wszystkim kobietom oraz mężczyznom powiedziała:

- Smaruję ciało balsamem dwa razy dziennie.

Łooooooooo. Ale jakim?? Jakim, Marysiu?

- Jakimkolwiek - rzuciła od niechcenia Marysia.

Tej nocy długo nie mogłam zasnąć. Myślałam o udach Marysi. Policzyłam wszystkie balsamy, które mam w domu. Było ich tyle, że byłam pewna, że starczy mi ich na dwa lata używania. Postanowiłam jednak, że dam swoim udom oraz Marysi dwa miesiące.

Problem: sucha, niejędrna skóra wszędzie
Produkt: balsam dwa razy dziennie
Cel: nawilżona, gładka, jędrna skóra
Wspomagacze: szorstka gąbka albo piling z kawy (fusy z kawy mieszacie z żelem pod prysznic) i bieganie


Efekty:
- wykorzystanie wszystkich balsamów, które miałam w domu (jednak nie są tak wydajne, jak się wydaje, gdy używa się ich raz na ruski rok)
- wzmożone macanie swoich własnych ud
- kilkukrotne powtarzanie w ciągu dnia: fuck, jakie mam gładkie uda!!
- nawilżenie całego ciała (bo przecież nie smarowałam jedynie ud)
- chodzenie w szortach po mieście (brawo, w wieku 30 lat wylazłam w szortach na miasto)

Dziewczyny, łapcie za balsamy i zużywajcie je! Wiem, ile tego zalega u was na półkach. Raz dwa!! Zróbcie sobie gładkie uda w dwa miesiące:) Nie zapominajcie o pilingowaniu i odrobinie ruchu:) Jest połowa sierpnia, więc jeśli dzisiaj zaczniecie, w połowie października będziecie ściągać dzinsy, żeby macać się po udach:) Kto ze mną?:)

6 komentarzy:

  1. Ch*j z balsamem, krecik do mnie macha! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślałam, że nikt nie zauważy bohatera drugiego planu :D nanana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygrałam coś? :D
      Tylko nie balsam, plis ;P

      Usuń
  3. Paczkę fajek i winko na popitkę :D Ucieszona?:D

    OdpowiedzUsuń
  4. ja smaruję codziennie raz dziennie i peelinguję czasem, ale nie biegam i na cellulit to wszystko nie działa. w życiu nie wyjdę w szortach na ulicę, mowy nie ma!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie no, celulitu to żaden dziad nie zlikwiduje:) Ale ja zauwazyłam różnicę w gładkości:) Celulit to mi chyba od biegania zmalał:)

    OdpowiedzUsuń

Anonimie, nie bądź taki, podpisz się!