22 sierpnia 2014

Te rzeczy miały odmienić moje życie

Post na życzenie i pod patronatem! Niestety nie jest sposnorowany. A tak bardzo brakuje mi tego słowa na tym blogasku... Enyłej, dziękuję Ani za natchnienie oraz Agacie za przypomnienie. Oto 5 produktów, które miały odmienić moje życie. Ale nie odmieniły.


O tych rzeczach usłyszałam w jutubowych filmikach. Za niektórymi latałam, jakby były Bradem Pittem. Zamawiałam z dziwnych sklepów, wystosowywałam prośby do przyjaciół z zagranicy, raz nawet zboczyłam z trasy, by dojechać do pewnego miejsca i kupić pewną rzez. Raz się zapożyczyłam. Dramat człowieka, który pragnie dobrego, idealnego życia. Ma mu je dać...

1. Szczoteczka do mycia twarzy Shiseido (na zdjęciu)

Cena - 100 zł
Obietnica - doskonale oczyszczona skóra

Jak tylko usłyszałam od znanej jutuberki, że ta niepozorna szczota oczyści skórę jednocześnie: niezwykle delikatnie oraz niezwykle skutecznie, wiedziałam, że MUSZĘ to mieć. Można ją dostać jedynie w Sephorze albo w Douglasie. Rozpoczęłam poszukiwania. Każda krosta, która pojawiła mi się na twarzy w owym czasie wydawała mi się wielkości mojego łba. W dodatku świeciła na zielono i sprawiała, że wszyscy dookoła widzieli tylko ją. Tak było. Do zniszczenia tego wielkiego problemu potrzebowałam szczoteczki Shiseido. Rozpoczęłam pielgrzymkę po Sephorach. (Aaa po drodze miałam imieniny i wściekłam się na Pyska, ze się nie domyślił, że ją chcę!!). Jak na złość nie było jej NIGDZIE. W żadnej warszawskiej Seporze, w żadnym Douglasie. Mówię wam, krosty zaczęły już pokrywać całe moje ciało i byłam bliska depresji, a ciśnienie nie pozwalało mi spać. Pewnego dnia uznałam, że na pewno wszystkie eleganckie kobiety z miasta (bez krost) zaopatrzyły się w szczotkę i dlatego trzeba uderzyć w Sephory z mniejszych miejscowości, do których wiedza jeszcze nie dotarła (luzujcie, sama jestem ze wsi, w dodatku nieszczególnie oświecona informacjami z jutuba). Pojechałam więc do sklepu w miejscowości pod Warszawą. Zrobiłam dodatkowe 30 kilometrów. Pożyczyłam kasę od zdezorientowanego Pyska. Kupiłam szczotę i dostałam próbkę perfum gratis.

Po roku użytkowania: naprawdę, ta szczoteczka nie robi nic, czego nie zrobiłoby mydło do twarzy. Nawet jej się miło nie używa, ale stówka za miłe używanie? Leży obok rękawicy do masażu, która też miała odmienić moje życie. Obie spoczywają w kąciku wiecznego zapomnienia i jeszcze wieczniejszych wyrzutów sumienia.

Magiczne moce: krosty zniknęły gdy tylko kupiłam szczoteczkę, jeszcze przed pierwszym użyciem.

2. Białe kredki do oczu

cena: miliardy złotych, bo kupiłam ich setki
obietnica: wielkie oczy

Jak każda typowa posiadaczka małych oczu, zawsze chciałam patrzeć na świat oczami sarny. Wielkie ślipia były moim marzeniem i od zawsze uważałam, że moje wszystkie niepowodzenia życiowe są efektem zbyt małych oczu. Kiedy więc usłyszałam, jak Katosu mówi, że biała kredka powiększa oko, oraz pokazuje ten efekt na swoim oczku... Jeu, jezu, jestem uratowana!! Już wkrótce, jak tylko zdobędę białą kredkę, mój świat wreszcie będzie idealny. Nie będą się mnie imać żadne nieszczęścia. Wyruszam na poszukiwania BIAŁEJ KREDKI!

Po kilku latach: dlaczego to małe białe gówno nie zostaje na linii wodnej? Dlaczego nie trzyma się tam nawet sekundy? Dlaczego moje oczy są czerwone i przypominają raczej oczy wampira niż pięknej Anny Przybylskiej? Łaj oł łaj???

Magiczne moce: niby kosztują niewiele, a jednak w grupach potrafią doprowadzić do niezłych pustek w portfelu.

3. Redermic R

cena: ok. 80 zł
obietnica: życie bez krost i rozszerzonych naczynek

Ja nie wiem co jest z tymi krostami, ale powiem wam, że wbrew temu co piszę, mam cerę niemal BEZ krost, i jeśli mam być szczera, chyba nie problemy dermatologiczne są moimi najważniejszymi... :D ŻART!!
No więc kiedy usłyszałam, że istnieje coś takiego jak retinol dla osób z cerą naczynkową, wiedziałam że chcę to mieć i muszę to mieć i choćbym padła ze zmęczenia i zginęła w tej nierównej walce - będę miała Redermic R. W rzeczywistości wystarczyło iść do apteki i po prostu kupić.

O tym co działo się później: 1. 2 3. (2 i 3 najciekawsze)

Magiczne moce: umiejętność pogarszania wyglądu cery oraz dawania obietnic: jeszcze trochę, wytrzymaj, będzie lepiej.

Teraz będzie naprawdę zabawnie. Weźcie chusteczki do zbierania smarków.

4. Olej kokosowy do ssania (hue hue hue)

Cena: ok. 20 zł
Obietnica: białe zęby, piękna cera, brak toksyn w organizmie

Wiecie o co chodzi w ssaniu oleju? Tak myślałam. Macie tu filmik:



Żeby była jasność - nie neguję tej metody. Co więcej, podejrzewam nawet, że jest skuteczna. Pragnę tylko opowiedzieć o sobie i swoim słomianym zapale.

Więc zmusiłam siebie i Pyska do codziennego płukania jamy ustnej olejem kokosowym.  Robiliśmy to tydzień. Każde z nas chciało być twardsze od drugiego, więc kiedy złamałam się pierwsza i powiedziała: pierdolę, więcej tego nie zrobię!!, Pysk odetchnął z ulgą.  Ssanie (!!) oleju jest zajebiście nieprzyjemne. Odruchy wymiotne i niesmak w buzi to niewielka cząstka zła, które przeżywa  się płucząc usta olejem przez 15 minut. Ja żadnych efektów nie zauważyłam, ale też niby jak - po tygodniu używania?? Tak to jest jak się człowiek nudzi i wymyśla. I nie umie sobie poradzić z oczekiwaniami wobec samego siebie! :D

Magiczne moce: na oleju kokosowym smaży się przepyszne racuchy!

5. Wszystkie buty na wysokim obcasie

Cena: od 50 do 300 złotych
Obietnica: złożona sama sobie: będziesz wyglądać jak Monica Belluci

Miałam ich kilkanaście par. Za każdym razem ta sama śpiewka: potrzebujesz ich, będziesz wreszcie wyglądać jak kobieta, wysmuklisz nogi. TWOJE ŻYCIE SIĘ ZMIENI. No i zawsze ten sam efekt: idę jak chłop, nogi mam obtarte a serce aż wyrywa się do trampek.

Magiczne moce: wydaje mi się, że na moich nogach - brak. Ewentualnie mogłabym się postarać o rolę Charlie Chaplina.

15 komentarzy:

  1. do tej pory nie wierzę że kupiłaś te wszystkie rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro szczota z Shiseido sie nie sprawdzila to czas zainstwestowac w słynny pięc razy droższy Clarisonic hehe ;) a nad Redermic R sama teraz mysle, ale boje sie zapchania :) poki co jestem na etapie wmawiania sobie, ze moje życie odmienia Effaclar Duo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooooł:) Zupełnie mnie nie ciągnie do szczoteczek odkąd używam mydła z olejem laurowym :D i metody OCM :D Redermiciem rozwaliłam sobie buzię, więc zastanów się dobrze :D A ED nigdy nie używałam :)

      Usuń
  3. Mam olej kokosowy i nawet myślałam, żeby go ssać, ale miałabym codziennie rano przez 15 minut NIC NIE MÓWIĆ?!
    To se ne da :-D
    Poza tym trudno mi jakoś wierzyć w to, co pisze gość o nazwisku Tombak :-P To jakby iść do chirurga o nazwisku Rzeźnik ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niedawno byłam u lekarza o nazwisku Mogiła, nie muszę chyba dodawać, że szybko się zmyłam- oto siła sugestii. :)

      Usuń
    2. A ja nawet czytałam książkę Tombaka:) Jestem podatna na takie rzeczy, więc nawet mu uwierzyłam :) Chcę na przykład przeprowadzić kurację cytrynową :D Relacja na blogu :D:D:D

      Hehe, lekarz Mogiła przerażający, ale na szczęście zupełnie nie zwracam uwagi na takie rzeczy. Gdybym skojarzyła takie fakty, szybciej wychodziłabym niż wchodziła :)

      Usuń
  4. Ten post to prawdziwa perełka. :)
    Mnie życie odmienić miała baza brązująca Chanel- nalatałam się za nią jak łysy za grzebieniem, wydałam ponad 200 zeta i w efekcie otrzymałam pomarańczowe placki plus pryszcze w gratisie od producenta.
    Z wysokimi obcasami mam to samo- chcę być taka sexy niebezpieczna, a wracam z podkulonym ogonem do trampek/balerinek. Punkt 4 to jakiś hardcore :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam intensywnie nad Chanel:D Pewnie skończyłoby się jak u ciebie :D

      Ssanie oleju było hardkorem. Serio. Do tej pory mam odruch wymiotny :)

      Usuń
  5. Dżizas, nie przypominaj mi nawet o tym gównie z końcówką R..........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj noł bejb:) Śledziłam twój dzienniczek! W stowarzyszeniu pokrzywdzonych R, mam fuchy prezesek!:)

      Usuń
    2. Szkoda, że bez pensji ;P

      Usuń
  6. Hahahaha, jeszcze nie przestaję się śmiać ze szczotki do mycia twarzy :D Plus mega szacun dla Pyska za dzielne znoszenie oleju, to musi być miłość. Nie mogę się doczekać części drugiej, to też tam się znajdzie? Skrobaczka do języka? Trampki na obcasach? Rozbudziłaś wyobraźnię i nadzieje.
    Aleale

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Pysk znosi bardzo cierpliwie. Kiedy wprowadziłam tygodniowe wyzwanie mycia zębów czarnym mydłem. Przeżył dzielnie. :D

      Usuń
    2. Czarne mydło? Hmm,soungs interesting. Może pościk o wrażeniach?

      Alllleale

      Usuń

Anonimie, nie bądź taki, podpisz się!