12 sierpnia 2014

Wake me up :)

Przez całe życie myślałam, że mojej i tak dość pyzatej buzi rozświetlacz nie jest do szczęścia potrzebny. Tłumaczyłam to sobie tak: to tak jakby brokatem usmarować księżyc. Stanie się miliard razy większy i jeszcze bardziej w pełni. Ale przecież musiałam, no musiałam przekonać się na własnej skórze.

Na początku chciałabym powiedzieć, że to chyba pierwsze słocze w historii bloga oraz pierwsze porównanie, w którym wygrywa znacznie tańszy produkt. Po serii tych wstydliwych wyznań, możemy przejść do rzeczy.

Pierwszy rozświetlacz to Wake me up Benefitu. Koszmarnie drogi (140 zł). Chyba mózg mi przegrzało, kiedy zdecydowałam się go kupić. Naprawdę, nie wiem co trzeba mieć we łbie, żeby kupić rozświetlacz za 140 złotych. A, wiem. Urodziny.



Zalety:
przepiękny, obłędny, luksusowy zapach
ładny kolor - opalizujący róż
fajne opakowanie i wygodna forma wykręcanego sztyftu

Wady:
cena!!!
to, że za taką cenę spodziewasz się cudu, a tu... takie nic nadzwyczajnego

Wake me up dobrze się rozprowadza, zostawia taflę, raczej bez drobinek. Trwałość jest ok, ale nie powala i przegrywa w tej kwestii z jego konkurentem, o którym niżej. Używanie go jest przyjemne, bo nie potrzebujemy żadnego pędzla, wklepujemy sobie go paluszkami:)

Ladycode by Bell to rozświetlacz kupiony w Biedronce za jakieś 6 złotych.



Zalety:
cena!!
trwałość - CAŁY dzień zostaje na pyszczku
bardzo jasny, zimny kolor beżowy, żadnych świńskich tonów:)
zero drobin
bardzo mocne rozjaśnienie - idealny pod oczy i w kąciki oczu

Wady:
strasznie się pyli
pudełko okropne, wygląda jak najtańszy puder nastolatki

A jeśli chodzi o efekty:

11 komentarzy:

  1. Przez Ciebie znowu pójdę do Hebe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przez ciebie łażę do biegowego, ty możesz do hebe:)

      Usuń
  2. ja swój Bell oddałam... jakoś się u mnie nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Pewnie jak zwykle - zleży od cery :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Wolałabym ten z Bell. Nie dość, że tańszy to i efekt lepszy. Na razie mam perełki, ale jak upatrzę to kupię ten.

    OdpowiedzUsuń
  4. Felicia J. - słuszny wybór:)) Jest super:) Pomalowałam się nim dzisiaj o 7 rano, właśnie (specjalnie dla Ciebie:)) spojrzałam w lustro I DALEJ JEST:))) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja kupiłam ostatnio eyeliner z Benefitu- że niby dzieło przełomowe i idealne dla paralityków takich jak ja. Oczywiście można te opisy między bajki włożyć, a ja wyrzuciłam w błoto ponad stówę..ech

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż to pomysł na oddzielny wpis:))) Ile ja kasy wydałam na przełomowe kosmetyki.... :D

      Usuń
    2. Mogę być patronem takiej serii. :)

      Usuń
    3. dawaj wpis o przełomach, chętnie poszczam sobie ze śmiechu :D
      [to mi dało do myślenia... sama powinnam opisać to i owo :>]

      Usuń

Anonimie, nie bądź taki, podpisz się!