5 września 2014

Tłuste burgery

 Nie przepadam za burgerami. Ale co tam moje upodobania! Kiedy w grę wchodzą TŁUSTE burgery, nie można powiedzieć beznamiętnie: nie, dziękuję. Trzeba je zjeść!



Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości, ostrzegam: TO NIE JEST przepis na burgery lajt. To jest przepis na tłusty, kaloryczny posiłek, po którym nie wolno biegać. Bieganie po spożyciu takiego burgera może spowodować zagładę świata. Planeta może zatrząść się w posadach. Trzeba spokojnie leżeć i czekać na zbawienie. I liczyć na dobre trawienie.

Oto, czego potrzebujecie, by poczuć się dobrze (przepis na 3 burgery)

około pół kilograma wołowiny zmielonej (swoją kupiłam w Biedronce)
pół cebuli
dwa ząbki czosnku
dwie łyżki musztardy
sól, pieprz i coś ostrego - na przykład szczypta papryczek jalapeno
jajko

sałata
pomidor
cebula

ogórek (konserwowy albo kiszony)
sosy: keczup, musztarda, majonez, albo gotowy sos do burgerów z Biedronki (dooobry!)
3 plasterki SERA tłustego :))

3 bułki

Do mięsa dodajecie pokrojoną drobno cebulę, czosnek i resztę składników. I mieszacie to łapeczką. Dzielicie na trzy części. Lepicie kulki a potem PLASK - i macie kształt burgerowych kotletów. Ja je grilluje, ale wyobrażam sobie jak cudnie smakują usmażone (więcej tłuszczy, chcemy więcej tłuszczu!!).

Bułki kroicie na pół i wrzucacie na chwilę do piekarnika. Można nie wrzucać, ale jak są cieplutkie, to są też milutkie:). Na każdą bułkę kładziecie: sałatę, sos, kotlet, ser, cebulę, pomidora i ogórki. Plus sos. Dużo sosu. A potem przykrywamy to wszystko drugą częścią bułki i ściskamy, tak, by sos się wylał.

Smacznego. Tyjcie zdrowo! Poleca: Tasia Kusk (tu i tu więcej rad Tasi) (a tu najpiękniejsza historia na blogu).

Bekstejdż w dresie:


I mój ogród :D Nie wiem, jak się nazywają te kwiatki, uprzedzam :)