20 marca 2015

ZOEVA

Odkąd postanowiłam nie zostać minimalistką czuję się zdecydowanie lepiej. Wizja niekupowania w imię idei budziła mnie w nocy i powodowała mini zawały. Niebezpieczne dla życia równie bardzo jak mikro udary, które zresztą też na bank miałam. W związku z zagrożeniem życia, kupiłam sobie kilka ślicznych pierdółek od Zoevy, a teraz powiem Wam, czy to jest warte niemałej kasy, którą trzeba zapłacić.




 Na pierwszy ogień paleta cieni Naturally Yours (79 złotych). Dobrze napigmentowane, fajne cienie o nieoczywistych kolorach (wszystkie nadają się na dzień, mówiąc na dzień, mam na myśli na dzień, a nie na wieczór, ale lubię rano wyglądać jakbym szła na Oskary). Kilka matów, kilka bardzo ładnych błyszczących. Niestety są to raczej ciepłe odcienie, a ja zdecydowanie preferuję zimne. Jest to problem, który występuje w każdym pamiętniczku nieminimalistki, więc dajmy spokój rozpatrywaniu, dawaniu rad, proszeniu o oddanie - NIE. :D Bo są bardzo fajne i będę ich używać! Może latem, jak się opalę :D

Na plus: pigmentacja, bardzo ładne (lecz ciepłe) kolory, nie osypują się.

Na minus: brak lusterka w opakowaniu.



Przejdźmy do bazy pod cienie (30 złotych). Tak bardzo chciałam, żeby działała... A tu klops. Mam tłuste powieki, na których nic się nie trzyma, ale dawna formuła bazy Art Deco dawała radę. Niestety Zoeva jest strasznym średniakiem. Owszem, coś tam daje, ale nie jest to trwałość mur betonu.

Na plus: ?

Na minus: po prostu słabo u mnie działa.



Ostatnie produkty Zoevy to absolutne wypały! Pędzel do różu 127 (39 złotych), którego używam do bronzera, oraz pędzel 227 (35 złotych), którym nakładam i rozcieram cienie. Oba, w porównaniu do swoich poprzedników Maestro i Hakuro, wypadają prześwietnie. Mięciutkie, super wyprofilowane, solidne i serio ułatwiają makijaż. Bardzo bardzo polecam.

Na plus: wszystko.

Na minus: nic.

15 marca 2015

Flower power

Oto jeden z najmroczniejszych zakamarków mojej duszy! Kwiaty! Paprocie, stokrotki, fikusy, tulipany... Uwielbiam je wszystkie. Rosną wolno, bez podcinania i modelowania. Często zapomniane, niepodlewane... zobaczcie te, które przeżyły ten hardkor.



Dwie bliźniacze draceny. Nowe nabytki.


Parapet pierwszy:) Uwielbiam takie palmiaste kwiaty, tu Juka :)


Juka z bliska. Taka na maksa soczysta!




Ten kwiat nazywa się "pieniążek". No proszę...:)


Z bliska. Ma bardzo miłe, mięsiste ale i delikatne liście:)



Nie wiem, co to za kwiat:) Ale bardzo go lubię! Ma ładne, małe, białe kwiatki i fajne mięsiste listki.






Szable. Bardzo lubię te kwiaty, niestety nie mogę znaleźć odpowiednich doniczek. Takich, w których wyglądałyby odpowiednio groźnie.


Bluszcz!! Zamierzam kupić druciane koło, po którym będzie się piął. Póki co, smętnie zwisa!



A oto prezent prosto z Afryki. Wyrosło z pestki. Nie wiem, czym jest. Nie wiem, czym będzie. Na pewno jest dziwakiem.



To kwiat pachnidło. Gdy się go dotknie, zaczyna bardzo intensywnie pachnieć. Nie jest zbyt ładny, ale ten zapach...:)



Pachnidło w całej okazałości.



Ten po lewej to chyba Beniamin (??). Strasznie trudno jest mi go doprowadzić do ładu. Nie mam na niego pomysłu. Troszkę go przycinałam, ale źle się z tym czułam (lol). Fioletowy to dziwny kwiat, który rośnie jak szalony. Świr!! Zrobiłam z niego już chyba z 10 sadzonek i wszystkie rosną!



Wielbiony przeze mnie Grubosz Hobbit (prawda że słodka nazwa?)


I maleństwa Grubosza! <3





A to takie dziwadła z Ikei. Byłam pewna, że postoją chwilę i zdechną. A tu proszę... Maleństwa rosną :D



I kolejny okaz z Ikei. Też ma już małe odnóżki i już wkrótce będę go przesadzać. Chciałam posadzić te dwa kwiaty z Ikei w jednej długiej doniczce. Zobaczymy, jak to wyjdzie.



A to ten wszędzie rosnący świr!


I jeszcze raz on :D


A to kwiat od babci. Nie wiem, kim jest, ale jest piękny. Tylko że choruje :/ Spryskuję go jakimiś specyfikami i jest lepiej. Kuracjusz!



A ten jest cholernie kłujący! Serio, dotknięcie brzegów liści kończy się bólem! Jest kwiatem ogrodowym, ale na zimę zabieram go do ciepła:)



Moja nowa obsesja! Paprotka!! Kupiłam ją w Lidlu i czekam... Aż będzie wielka, rozłożysta... :)



Choć teraz też jest piękna!

8 marca 2015

Fakty

Fakty są takie, że tęsknie za blogowaniem. Każdego wieczoru postanawiam sobie, że ten... Że tego.. Że jakieś foty, że coś napiszę. Bla bla. Rano jestem zbyt niewyspana, by robić zdjęcia, wieczorem zbyt zmęczona by pisać. A w głowie tyle myśli (myślałby kto)... :)


Z tagiem jest łatwiej. Możesz go zrobić od ręki. Gdy Twoje życie przypomina wielkiego włosowatego kołtuna, zaplątanego na tysiąc sposobów, napisz post tagowy! Voila! Pomysł wzięłam sobie od Kozy, mojej przyjaciółko-blogerki.

10 faktów z mojego życia (skupmy się na modowych i urodowych tematach)

1. Bardzo chciałabym mieć włosy koloru blond. Za każdym razem proszę o blond moją fryzjerkę i za każdym razem go nie mam. Podobno nie mogę mieć blondu, bo nie będzie mi pasował. Bardzo możliwe :(

2. Ostatnio zapytałam swojego konkubenta o mój styl. Powiedział, że bardzo się cieszy, że wreszcie się zmienił ze straszliwie dziwacznego na bardziej ludzki. Podobno do niedawna wyglądałam, jakbym non stop chodziła w czymś, co jest workiem. Chłop nie zrozumiał idei oversize!!

3. Jestem strasznie konsekwentna jeśli chodzi o dbanie o siebie. Dwa razy dziennie smaruję balsamem całe ciało, robię regularnie peeling, stosuję odżywki do włosów, wsmarowuje krem do skórek, regularnie robię pedikiur i manikiur. Używam wszystkich kosmetyków, jakie mam. Nie wiem, czy coś to daje. Chyba wyglądam jak reszta ziewczyn, które zapominają o peelingu.

4. Moim fetyszem są buty. Jako że ogranicza mnie budżet, kupuję raczej klasyczne modele. Najczęściej troszkę męskie, ale ostatnio też szpilki. Gdybym jednak miała więcej kasy na bank kupowałabym szalone okazy. Takie jak te @nuncshoes :)



5. Bardzo lubię drogie kosmetyki i uważam, że są zdecydowanie lepsze niż tanie :D

6. Jestem przewrażliwiona na punkcie jakości ubrań. Szukam jej nawet w Centrum Chińskim. I znajduję!!! Kupowanie u tzw. polskich projektantów nie gwarantuje lepszej jakości niż ta z H&M.  Trzeba macać, czytać metki i nie dać się zwariować.

7. Chciałabym umieć się pięknie malować, albo żeby ktoś to zrobił. Wg mnie piękny makijaż wygląda tak (by Ania Milarczyk):



8. Uwielbiam dbających o siebie mężczyzn. Sprawiają mi wielką przyjemność, gdy dbają o swój wygląd, o strój. Uważam, że to wyraz szacunku wobec innych.

9. Największe odkrycie mojego kosmetycznego życia to bronzer! To mi robi kości policzkowe!!

10. Choć uważam, że powinnam być szczuplejsza i wiecznie odchudzam się od jutra, to... nie mam problemu ze swoim rozmiarem (42) i nie próbuję się wciskać w nic mniejszego :)